PR-owa impreza nie w koszty, bo Słownik nie pozwala…


Pod koniec marca br., Dyrektor Izby Skarbowej w Warszawie wydał interpretację urzędową dotyczącą możliwości zaliczenia do kosztów podatkowych  wydatków ponoszonych w związku z organizacją spotkań z kontrahentami w restauracji (IPPB1/415-42/11-3/EC).

Z pytaniem w tej sprawie zwróciła się firma, działająca na rynku usług PR. Jej usługi polegają na działaniach w zakresie organizacji targów, wystaw i kongresów, działalności pośrednictwa w sprzedaży czasu i miejsca w radio i telewizji ma cele reklamowe, w mediach drukowanych, mediach elektronicznych.

W związku z tym często występuje motyw spotkań z dziennikarzami, radiowcami lub wydawcami, spotkania takie często organizowane są w restauracji, kawiarni lub klubie. Generalnie chodzi o to, by doszło do podpisania umowy. A wielkość i koszt poczęstunku nie wykracza poza normy zwyczajowe i nie stanowi zbytku czy wystawności.

Wedle stanowiska wnioskodawcy, firma może zaliczyć do kosztów podatkowych wydatki związane z obiadem, czy spotkania przy kawie z klientami, z którymi zawiera umowy stanowiące jej przychód.

Organ reprezentujący Ministra Finansów nie był jednak skłonny zgodzić się z argumentami podatnika.

Generalnie koszt podatkowy powinien spełniać łącznie następujące warunki:

·        pozostawać w związku przyczynowym z przychodem lub źródłem przychodu i być poniesiony w celu osiągnięcia przychodu lub zachowania albo zabezpieczenia źródła przychodu,

·        nie znajdować się na liście kosztów nieuznawanych za koszty uzyskania przychodów, wymienionych w art. 23 ust. 1 ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych,

·        być właściwie udokumentowany.

W danej sprawie organ podatkowy musiał wskazać na art. 23 ust. 1 pkt 23 ww. ustawy o PIT, zgodnie z którym nie uważa się za koszty uzyskania przychodów kosztów reprezentacji, w szczególności poniesionych na usługi gastronomiczne, zakup żywności oraz napojów, w tym alkoholowych.

Zauważono, że ustawy podatkowe nie definiują pojęcia „reprezentacja”, ani też nie odsyłają do innych przepisów prawa. Brak ustawowej definicji pojęcia „reprezentacja”, nie uprawnia jednak do dowolnego określania jego zakresu znaczeniowego. Interpretacji tego pojęcia należy dokonać w oparciu o wykładnię językową. To ciekawe, ale zasady stosowania  wykładni językowej również nie zostały uregulowane żadną ustawą. Wykładnia ta, zgodnie z kanonem nauk prawnych, opiera się na bezpośrednim znaczeniu gramatycznym, użytych w przepisie słów. Nie istnieje jednak żaden ustawowy słownik znaczeń. Wykładnia językowa – stosowana do ścisłej i konkretnej materii podatkowej – jest de facto kolejnym nieprecyzyjnym narzędziem dowolnego rozumienia norm fiskalnych. Jej podstawowym punktem odniesienia są bowiem definicje wyciągnięte z dowolnie wybranego słownika języka polskiego – czyli dzieła posiadającego jedynie moc wydawniczą.

Zdaniem więc Ministra Finansów, w omawianym przedmiocie wydatków: „Według Słownika języka polskiego PWN, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 1996, redaktor naukowy prof. Mieczysław Szymczak, reprezentacja to grupa osób, instytucja występująca w czyimś imieniu, reprezentująca czyjeś interesy, przedstawicielstwo, okazałość, wystawność w czyimś sposobie życia związana ze stanowiskiem, pozycją społeczną. W związku z powyższą definicją na gruncie ustaw podatkowych należy przyjąć, że reprezentacja to występowanie w imieniu podatnika wiążące się z okazałością, w celu wywołania jak najlepszego działania.

Przenosząc tę definicję na grunt ustawy podatkowej, należy uznać, że reprezentacja to przede wszystkim każde działanie skierowane do istniejących lub potencjalnych kontrahentów podatnika lub osoby trzeciej w celu stworzenia oczekiwanego wizerunku podatnika w celu ułatwienia zawarcia umowy lub stworzenia korzystnych warunków jej zawarcia. Wydatki na reprezentację to koszty, jakie ponosi podatnik w celu wykreowania swojego pozytywnego wizerunku, uwypuklenia swojej zasobności, profesjonalizmu. Wydatki te jednocześnie w sposób pośredni promują firmę. Pojęcie reprezentacji dotyczy kontaktów podatnika w stosunkach z innymi podmiotami i pozostaje w związku z zakresem prowadzonej przez podatnika działalności.”

W ten sposób – opisana sytuacja PR-owych imprez (elementu oczywistego do stosowania w danej tu branży), wręcz idealnie wpisała się w słownikowe rozumienie pojęcia „reprezentacja”. Organowi interpretującemu nie pozostało więc nic, jak stwierdzić, że jednoznacznie wynika, iż ponoszone przez Wnioskodawczynię wydatki w trakcie spotkań z kontrahentami w restauracjach (kawiarniach), wiążą się z kreowaniem i utrwalaniem pozytywnego wizerunku firmy, a zatem nie mogą być uznane za podatkowy koszt uzyskania przychodów. Powoływanie się w tym kontekście przez Wnioskodawczynię na okoliczność, że tego typu wydatki nie wykraczają poza normy zwyczajowe i nie mają charakteru wystawności, nie odbiera wyżej wymienionym czynnościom cech reprezentacji, bowiem działania reprezentacyjne obejmują nie tylko imprezy czy spotkania organizowane z wielkim rozmachem lub wystawne bankiety z ekskluzywnym menu.

Organ interpretujący dodał od siebie kilka prawd życiowych w stylu: „Fakt prowadzenia rozmów biznesowych na „neutralnym gruncie”, w miłym otoczeniu i sprzyjającej atmosferze sprzyjać ma pozytywnym relacjom handlowym. Spotkania tego typu – czy to przy kawie, drobnym poczęstunku, obiedzie lub kolacji są „usługami gastronomicznymi”, które odbywają się dla ułatwienia zawarcia umowy lub stworzenia korzystnych warunków jej zawarcia w restauracjach (kawiarniach), a zatem noszą znamiona reprezentacji, ponieważ wpływają na stworzenie dobrego wizerunku firmy, wykazaniu zasobności i profesjonalizmu.

Nawet przysłowiowa kawa wypita podczas spotkania trwającego kwadrans wywołać może pozytywne skutki wizerunkowe na przyszłość. Nie chodzi bowiem o jednostkowy koszt poniesiony w związku z organizacją spotkań z kontrahentami w restauracji lub kawiarni, ale o cel, jaki zostanie dzięki takim spotkaniom osiągnięty przez Wnioskodawczynię zarówno w przypadku nabycia drobnego poczęstunku, napojów, czy też zapłaty za posiłek. Jak wykazano powyżej, wydatki te w sposób pośredni promują firmę.

Niemniej nie ulega wątpliwości, że pojęcie „reprezentacji” pozostaje w związku z zakresem prowadzonej przez podatnika działalności i działania tego typu podejmowane są w celu ułatwienia zawarcia umowy, lub stworzenia korzystnych warunków jej zawarcia.

Za „reprezentację” bowiem, w potocznym rozumieniu, należy uznać działania zmierzające do stworzenia jak najkorzystniejszego wizerunku firmy.”

Tego rodzaju reakcje fiskusa wobec imprez, spotkań, poczęstunków są jak najbardziej typowe. W praktyce, prawie nigdy organa interpretujące nie przedstawiają – jaki cel służy ograniczeniu rozliczania w koszty akurat reprezentacji. Nie trudno domyślić się, że ustawodawcy mogło chodzić o zwalczanie sytuacji urządzania na koszt firmy działań prywatnych o charakterze luksusowo-rozrywkowym (by przedsiębiorca, na koszt państwa nie mógł z kumplami bawić się po knajpach). W domniemanej teorii nieakceptowana reprezentacja nie miała by nic wspólnego z pomnażaniem dochodów firmy lub działaniami profesjonalnymi. Jednakże do tak prostych wniosków dojść można stosując metodę wykładni celowościowej, historycznej, logicznej, systemowej. Pal sześć jakiej – byle, nie sztucznie ograniczonej do wypisów z jakiegoś słownika.

W tym stanie rzeczy podatnicy są jednak bezradni – o właściwej treści przepisów podatkowych decyduje nie ustawodawca lub sąd, ale urzędnicy resortu. Koszty spotkań z kontrahentami będą więc opodatkowane aż do momentu, gdy ktoś nie wyda Słownika Języka Polskiego, w którym słowo reprezentacja zostanie zdefiniowane jako „stanie na głowie i klaskanie stopami”:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: