Samozatrudnieniem w klin podatkowy


Jednym z dobrych przykładów zgubnego braku zasad, którymi powinien kierować się polski system fiskalny, jest kwestia tzw. samozatrudnienia. Przepisy ustawy ewidentnie stwarzają tutaj osobom fizycznym możliwość podzielenia się na podatkowych frajerów i cwaniaków.

Pierwsi – przywiązani do socjalnej idei posiadania etatu – wydani są na żer tzw. klina podatkowego czyli olbrzymiego obciążenia pieniężnego, jakie na rzecz budżetu państwa i ZUS ponosi ich pracodawca.

Drudzy – pozbywając się pracodawcy ale nie rezygnując ze swojej pracy i jego pieniędzy, by móc korzystać z podatku liniowego i nie przejmować się hipotetyczną emeryturą, obliczaną przez ZUS – stają się mikroprzedsiębiorcami czyli biznesmenami nominalnymi, dla których – o dziwo – stara się być przyjazne owo państwo, które aktualnie, legalnie, kroją.

Rzecz polega na tym, że ustawa o PIT i system ZUS nie potrafią oderwać się od cywilistycznych konstrukcji różnego rodzaju umów (w tym umów o świadczenie usług, zleceń, dzieł) i nie tworzą jednego, klarownego modelu pracy najemnej, jako przedmiotu opodatkowania. Nie ma też woli lub możliwości zabezpieczenia państwa przed nadużyciami, najczęściej zgodnymi z literą prawa, zdarzającymi się w tym zakresie. Czytaj resztę wpisu »

%d blogerów lubi to: